135 batów i zupa pho w Arabii

Środek świata islamu, chińska knajpa z zupą pho i surowe prawo, przez które odliczaliśmy godziny do odlotu. Potem Dubaj i dom.

135 batów i zupa pho w Arabii
Tabl. I. Arabia Saudyjska

Kiedy jesteś w samym środku świata islamu, idziesz do Chińczyka na zupę pho i zauważasz, że kobiety w czarnych abajach, zakryte od stóp do głów, też się tu stołują :)

W Arabii Saudyjskiej obowiązuje strasznie surowe prawo. Jak cię złapią na piciu browara albo wina, możesz dostać nawet 135 batów na gołą dupę. Akcja „chodźmy do parku na wino” tu nie przejdzie. Za próbę przemycenia butelki whisky przez lotnisko grozi pół roku więzienia.

Nie wolno też gapić się na kobiety. Jeszcze pół biedy, jak idzie sama. Gorzej, jak idzie z mężem, a on zauważy, że się gapisz. Wtedy może zrobić coś, o czym nie mogę tu napisać.

I tak się żyje na tej arabskiej wsi. Ja i kumple, z którymi tu jestem, już odliczamy godziny, żeby stąd odlecieć i nigdy nie wracać :)

Time to get out of this place.

Z deszczu pod rynnę?

Chciałoby się napisać: z deszczu pod rynnę. Ale nie, Dubaj to już cywilizacja.

Dom

Obudziłem się dzisiaj rano i nie wiedziałem, gdzie jestem. Wydawało mi się, że dalej jestem w Kambodży. A jestem już w domu.

— Robert

Fotografie

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz