Za górami, za lasami, gdzieś na drugim końcu świata, jest mała wioseczka w dżungli. Kiedy się tam pojawiłem, rozeszła się plotka, że do wioski przyszedł biały olbrzym 😄 Przez chwilę czułem się jak Guliwer wśród liliputów.

To początek mojej nowej wyprawy. Do krainy Królowej Mórz Południowych.
Kamień
Zapytałem pana, czy jest jednym z indonezyjskich szamanów. Powiedział, że nie lubi tego słowa. On tylko pokazuje drzwi. A ty sam decydujesz, czy chcesz przez nie przejść.
Kazał mi zdjąć buty i podejść do kamienia, który nazywają lingamem. Położyłem na nim ręce, palce w specjalnych wgłębieniach, i zamknąłem oczy. Pan zaczął mówić coś po indonezyjsku. Po chwili zaczęło mi się kręcić w głowie, a kamień pod moimi dłońmi zaczął się ruszać. Naprawdę miałem wrażenie, że się rusza.


W pewnym momencie krzyknął „Stop!” i szybkim ruchem oderwał moje ręce od kamienia.
– Twój anatman chciał opuścić ciało i wznieść się w górę. Musiałem to przerwać.
– Słucham? Że co?
– Wiedziałeś, że jesteś osobą mocno uduchowioną?
– Nie wiedziałem. Pierwsze słyszę. To może dlatego tak mnie ciągnie do takich miejsc?
– Tak – odpowiedział.
Usiadłem i próbowałem zrozumieć, co się właśnie stało. Dżungla robiła się coraz głośniejsza, czyli zbliżał się zmierzch.
Gunung Padang. Góra oświecenia, miejsce, w którym ludzie mieli kontakt z tym, co nadprzyrodzone.
— Robert
Komentarze
Ładowanie komentarzy…