Londyn: zakute łby, Moai i winda do Mitry

Tydzień pracy w Londynie, a po godzinach kaplica templariuszy, Moai w British Museum i świątynia Mitry schowana pod drapaczami chmur.

Londyn: zakute łby, Moai i winda do Mitry
Tabl. I. Wielka Brytania

Od kilku dni jestem w Londynie. Wiem, że templariusze nikogo już nie obchodzą, ale dla mnie zobaczyć tutaj ich kaplicę to była prawdziwa uczta. Zapowiada się wyjazd pod znakiem zakutych łbów :)

Moai z komiksem na plecach

Po kaplicy templariuszy poszedłem do British Museum. Przywieziono tu jednego Moai z Wyspy Wielkanocnej. Stałem i patrzyłem na niego jak zahipnotyzowany.

Nie wiedziałem, że oni mają na plecach taki „komiks”. Cały tył jest pokryty rytami. Masakra.

Świątynia w podziemiach City

Ostatni dzień w Londynie, po ciężkim tygodniu pracy. Znalazłem jeszcze kilka godzin, żeby pójść do centrum.

Między drapaczami chmur, w miejscu bez żadnych tabliczek i wskazówek, jest wejście do małego, ale elegancko urządzonego pomieszczenia. Przy wejściu przywitała mnie miła pani i zaprosiła do windy. Winda zjechała do podziemi. W samym centrum Londynu.

Na dole jest świątynia Mitry. Dzisiaj to stanowisko archeologiczne, ruiny rzymskiej świątyni. Chyba mało kto kojarzy to miejsce, bo byłem tam może z trzema innymi osobami.

Mitra to bardzo ciekawa postać. W popularnej wersji jego historii urodził się 25 grudnia, w jaskini, wśród zwierząt i pasterzy. Przybyły do niego trzy bóstwa, żeby oddać mu pokłon. Nauczał i obiecywał ludziom, że po śmierci trafią do nieba, do domu jego Ojca. Został zdradzony przez jednego ze swoich uczniów, zabity i trzeciego dnia zmartwychwstał.

Historycy mocno się spierają, ile z tego to starożytne źródła, a ile późniejsze dopiski. Ale przyznacie, że ta historia brzmi jakoś znajomo.

— Robert

Fotografie

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz