Szkocja, templariusze i łopata, której nie wziąłem

Tani bilet do Szkocji, kaplica Rosslyn, ruiny opactwa Kilwinning i rozmowa z mistrzem w najstarszej loży masońskiej.

Szkocja, templariusze i łopata, której nie wziąłem
Tabl. I. Wielka Brytania

Złapałem promocję w Ryanairze i poleciałem odwiedzić kolegę, który mieszka w Szkocji. Weekend pod znakiem zwiedzania.

Kaplica bez ołtarza

Pierwszy przystanek: słynna kaplica Rosslyn. Ciekawa rzecz: w środku nie ma ołtarza. Jest za to rzeźba kobiety z małym dzieckiem na rękach. To Maria Magdalena. A to dziecko? Historia mocno kontrowersyjna :) Wrócę do niej jeszcze nie raz.

Opactwo Kilwinning

Potem ruiny opactwa Kilwinning z charakterystyczną wieżą. Legenda mówi, że kiedy templariusze uciekali z Francji przed stosem, część z nich dotarła statkami do Szkocji, część do Portugalii, a reszta do tajemniczego miejsca o nazwie La Merica :)

Templariusze zabrali ze sobą swój majątek, złoto i święte relikwie, w tym te słynne Graale. Według legendy wszystko to zatargali właśnie tutaj i ukryli w tunelach pod ziemią. Dokładnie w miejscu, na którym stoję na zdjęciu.

Niestety zapomniałem wziąć z Polski łopaty i szpadla, żeby sprawdzić, czy to prawda 😀

Znowu drzwi bez klamek

Co za dzień. Wieczorem trafiłem pod kolejne drzwi bez klamki :) To wejście do The Mother Lodge of Scotland, bardzo starej loży masońskiej. Pozwolono mi wejść do środka.

– Chodź, chłopcze, wejdź. Zaraz ci zdradzimy nasze wielkie tajemnice – krzyczały oczy mistrz z szerokim uśmiechem :)

Chwilę porozmawialiśmy. Zapytałem go, kto zbudował piramidy w Egipcie...

— Robert

Fotografie

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz