Wiedeń i drzwi bez klamki

Służbowy wypad do Wiednia. Po pracy zszedłem z głównego szlaku i trafiłem pod drzwi Wielkiej Loży Masońskiej.

Wiedeń i drzwi bez klamki
Tabl. I. Austria

Krótki wypad do Wiednia, niestety nie wakacyjny, tylko służbowy. Pierwszy dzień pracowity. Ale następnego ruszam w miasto.

Najważniejsze zabytki zaliczyłem szybko. Potem zszedłem z głównego szlaku i zapuściłem się w ciemne uliczki i zakamarki miasta. Śladami tajnych stowarzyszeń, templariuszy i tajemnic :)

Loża

Na zdjęciu jestem ja na tle wejścia do siedziby Wielkiej Wiedeńskiej Loży Masońskiej (Freemasons Grand Lodge). Nic na tych drzwiach nie jest przypadkowe. Geometryczne wzory, typowe dla tajnych stowarzyszeń. Nad wejściem kamień, który symbolizuje starożytnych budowniczych. Klamki nie ma. Są za to trzy złote kule.

Trójka w masonerii pojawia się na każdym kroku. To symbol najwyższej egzystencji, liczba, która ma początek, środek i koniec. Po obu stronach bramy jest po siedem kamiennych bloków, czyli siedem stopni prowadzących do Świątyni Salomona.

To tak z grubsza, bo to kawał niesamowitej historii, która potrafi rozpalić wyobraźnię do czerwoności. Strasznie mnie korciło, żeby zapukać :)

Na tropie Graala

Następnego dnia rano tropię świętego Graala w Wiedniu :) W jednym z kościołów jest kopia słynnej „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Oryginał jest w Mediolanie, ale ta też robi wrażenie. Kto czytał Dana Browna, ten wie, czemu ten obraz tak mnie interesuje.

Na koniec ogrody. Dobrych ogrodników mają w Wiedniu. A turystów jak na lekarstwo 😎 Pandemia ma czasem swoje plusy.

— Robert

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz