Waszyngton i człowiek w dziwnej czapce

W muzeum sztuki azjatyckiej w Waszyngtonie szukałem steli z narodzinami Buddy. Interesował mnie mężczyzna w dziwnej czapce, który pierwszy wziął dziecko na ręce.

Waszyngton i człowiek w dziwnej czapce
Tabl. I. Stany Zjednoczone

Pilne sprawy w Waszyngtonie 😅

Skoro już tu jestem, nie mogłem nie pójść do któregoś z muzeów. Wybrałem to poświęcone Azji. Jest tam mnóstwo artefaktów z Indii, Kambodży, Wietnamu i innych krajów.

Najbardziej chciałem zobaczyć stelę, która przedstawia narodziny Buddy. Na scenie jest sporo postaci, w tym matka Buddy, Maja, i mężczyzna w dziwnej czapce, który jako pierwszy bierze na ręce nowo narodzone dziecko.

Sen Mai

Maja śniła.

Bogowie przenieśli ją nad święte jezioro. Niebiańscy strażnicy wykąpali ją i zaprowadzili do łoża z baldachimem, usłanego kwiatami. Wtedy pojawił się Bodhisattwa pod postacią białego słonia z sześcioma kłami i wszedł w jej łono.

Po dziewięciu miesiącach urodziło się dziecko. Poród był ciężki i matka zmarła kilka dni później. Chłopca wychowała jej siostra.

Człowiek, nie bóg

Siddhartha Gautama był człowiekiem, nie bogiem. Żył u podnóża Himalajów jakieś dwa i pół tysiąca lat temu. Przez dociekania i medytację miał zrozumieć naturę rzeczy. Dlatego zaczęto go nazywać Buddą, czyli Przebudzonym.

Historyczny Siddhartha nie wiedział, że mieszka w Indiach. Indii jeszcze wtedy nie było. Religia była mieszanką nauk braminów, wizji pustelników i wierzeń w duchy natury i przodków, które na wsiach czci się zresztą do dziś. Słowa „hinduizm” jeszcze nie było. Pojawiło się dopiero wtedy, gdy uczeni spróbowali to wszystko uporządkować i połączyć w jedną całość.

Budda mówił, że ludzkie życie jest jak świeca. Ogień płonie, wosk się topi. Kiedy wosk prawie się kończy, ogień przechodzi na nową świecę i istnienie trwa dalej. Ale to już nie jest ten sam ogień, bo wszystko się zmienia. Mówił też, że szansa, żeby urodzić się znowu jako człowiek, jest znikoma.

Celem nie jest kręcenie się w kółko w cyklu narodzin i śmierci. Celem jest wyrwać się z tego koła i osiągnąć nirwanę. W języku pali to nibbāna, dosłownie „zdmuchnięcie”, jak przy gaszeniu świecy.

Sakka

Ale ja przyszedłem do muzeum dla tego faceta w dziwnej czapce. W buddyjskich tekstach nazywa się Sakka i odwiedza Buddę jeszcze wiele razy w ciągu jego życia. Wokół tej postaci powstał ogromny kult w całej Azji. Byłem zaskoczony, kiedy w Korei Południowej dowiedziałem się, że funkcjonuje tam do dziś.

A kim jest Sakka? To nikt inny jak Indra. Ciąg dalszy nastąpi.

Discovery

Na koniec jeszcze jedno muzeum.

Przestrzeń, ostateczna granica. Oto dzieje podróży statku gwiezdnego Discovery. Jego misją jest poszukiwanie nowego życia i nowych cywilizacji, śmiałe podążanie tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek... 😀

— Robert

Komentarze

Ładowanie komentarzy…

Dodaj komentarz